dk

dk

środa, 12 grudnia 2012

Rozdział 14

[Niall]

Obudziły mnie jakieś hałasy.
-Kurwa, co jest ? - wymamrotałem do siebie. Powoli otwierałem oczy i z każdym wyraźniejszym kawałkiem żałowałem, że wogóle się obudziłem. 
-O KURWA MAĆ ! CO TU SIĘ STAŁO ? HURAGAN PRZESZEDŁ ?! CZY CO ?- Wstałem jak piorun z podłogi. Ciekawe jak tam się znalazłem ? Po całym domu walały się papiery, ogromne plamy (chyba on napojów) i zbite szkła. Ale to tylko w korytarzu, na górze. Ciekawy jakie niespodzianki czekają mnie na dole zszedłem po schodach i znowu tego pożałowałem...
-Nie no proszę powiedźcie, że to tylko sen i jak się obudzę będzie tu czyściutko..
-Niestety to nie sen Horan, to rzeczywistość - śmiał się ze mnie Liam.
-Tak, tak śmiej się dalej.. - podszedłem do stołu omijając przeszkody, które stały mi na drodze (a było tego sporo) i usiadłem koło przyjaciela. - A Lou, Harry i Di są już ?
-Nie ma ich , ale przynajmniej Malik śpi na górze - podał mi szklanke z tym niesamowitym napojem co się zawsze przydaje po imprezie.
-Oh dziękuję, uratowałeś mi życie. - szybko wziąłem szklankę do ręki i jednym łykiem do wszystko wypiłem. - To co teraz ? - zapytałem patrząc na Liam'a 
-No co ? Trzeba Zayn'a obudzić i do roboty. 
-Pojebało Cię chyba. Ja nie mam zamiaru tego sprzątać. Przecież tu jest jak w chlewie. - pokazałem palcem na to wszystko. Znowu popatrzyłem na Liam'a a on najzwyczajniej w świecie miał ze mnie ubaw. - Z czego tak ryjesz ?
-Z....zzz....zzzzz.... CIEBIE !!!! hahahhhahahahhahahahhah Masz minę jakbyś miał zaraz się zesrać ! hahhahha Co..o.oo.. ty myślałeś, że będziemy to sprzątać ? Hahahahhahahahhaha - ledwo co wypowiedział te słowa. 
-Ha ha ha, bardzo śmieszne.... - zwaliłem przyjaciela z krzesła. - I co jeszcze będziesz się śmiać ? 
-T...aaa.kkk.kk ! Hahahhahahhahah ! - i znowu to samo.. Z kim ja mieszkam ? ...


[Harry]

Pierwsza noc w szpitalu. Na krzesłach z Lou nawet źle się nie spało, ponieważ służył mi jako łóżko. 
-Ej, Louis obudź się.. Wstawaj ! - krzyknąłem mu do ucha i to był błąd. W jednej sekundzie znaleźliśmy się na bardzo, bardzo zimnej i twardej podłodze.
-Co ty kurde robisz ? Chcę jeszcze pospać , a nie ...- zrzucił mnie z siebie.
-Hmmmm.. tylko ty chyba nie pamiętasz, że JESTEŚMY W SZPITALU ! - znowu mu krzyknąłem do ucha. Ale tym razem zadziałało to skuteczniej.
-CO ? ! a no tak.... Di !!!!!! - szybko chciał wbiec do jej pokoju, ale zatrzymał się w progu.
-Co jest stary ? - zapytałem podchodząc do niego, łapiąc go za ramię. 
-Ona.....onaa... - popłakał się. Odwrócił się w moją stronę i wtulił się w pierś. 
-Ona, wyjdzie z tego. Lou... jeszcze wszystko będzie w porządku. - próbowałem uspokoić przyjaciela tymi kłamstwami, które też sobie wmawiałem. To wszystko przeze mnie, po co się oszukiwać. Mogłem od razu wyrzucić je do śmieci. Szlochanie Louis'a ustało. Uspokoił się. 
-Lou... telefon Ci dzwoni. - Poczułem wibracje na moim udzie. 
-A no tak.. - wziął go do ręki. - To Liam. Dam na głośnik. - No co tam stary ? 
-To chyba ja powinienem się zapytać.... Wszystko ogarnęliśmy. Na początku było trochę hałasu z Niall'em , ale potem zamówiliśmy ekipę sprzątającą i jest czyściutko . A co tam z Di ?
-To dobrze. Di.... - zrobił przerwę na głęboki oddech, żeby znowu się nie popłakać. - Z nią jest na razie wszystko w porządku. Dziś jeszcze nie rozmawialiśmy z lekarzem, ale po tym jak wygląda można wnioskować, że jest dobrze.
-To dobrze. Działo się coś ? - tym razem zabrałem telefon od Lou bo tego by nie zniósł. 
-Cześć, tu Harry.
-Jak bym nie wiedział. - zaśmiał się. 
-Tak działo się. Di miała zły sen. Była.... przez niego taka, jakby.... sparaliżowana. 
-Co? 
-Tak. Potem podczas snu jej stan się o wiele pogorszył, ale jak Louis ją uspokoił momentalnie się poprawił. Od 1 w nocy do 2 sterczał nad jej łóżkiem i czuwał jak anioł stróż, ale potem kazałem mu iść spać i zastąpiłem go .Po godzinie i ja się położyłem. Zaraz powinien przyjść lekarz. Jak dowiemy się czegoś więcej to zadzwonimy. Nie martwcie się. 
-Matko... No dobra. Będę kończyć, bo ktoś przyszedł. 
-Okej. Pa . 
-Pa. - włożyłem telefon do kieszeni.
-Louis... proszę Cię. Nie płacz.. Louis... - usiadłem na podłodze obok przyjaciela i razem z nim płakałem. Oboje opadliśmy ze zmęczenia..      

MUSIC 

[ Di ]

Obudziłam się bardzo wcześnie, próbowałam unieść głowę, ale kręciło mi się w niej tak, że szybko zrezygnowałam z tej próby.
Miałam to sobie za złe, mój głupi wyskok mógł kosztować nie tylko moje życie, ale i cierpienie najbliższych mi osób.
Lou i Hazz spali na krzesłach w poczekalni, łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Jak mam się wytłumaczyć? Do sali wszedł lekarz
- Dzień dobry - zaczął - muszę panią o coś zapytać. . . Czy zna pani tych chłopców, śpiących na krzesłach ?- wskazał ręką w ich stronę .
- Tak - zmieszałam się - dlaczego pan pyta ?
- No cóż, nie byli w stanie podać Twojego imienia i nazwiska.
- Och. . . - spuściłam wzrok- Daisy Fray - mruknęłam.
- Data urodzenia ?
- 27 luty 1995 .
-Cóż- spojrzał na mnie smutno mężczyzna- Panno Fray, mam dla Ciebie złą wiadomość . Podejrzewamy u Ciebie. . . nowotwór krwi .
- Co  ? - łzy ponownie napłynęły mi do oczu.
- Jeszcze nic nie jest pewne. To tylko podejrzenia- próbował mnie uspokoić - Musimy Cię dokładnie zbadać. A teraz - odwrócił się- ktoś chyba chciałby z Tobą porozmawiać- Chłopcy stali już przy drzwiach czekając na pozwolenie- Możecie wejść - mruknął wychodząc z sali .
- Di ! - krzyknął Louis . Przytulił mnie ostrożnie.
- Przepraszam - szepnęłam i odwzajemniłam uścisk.
- Wydaje mi się, że to ja powinienem przeprosić- wtrącił Harry .
Nastała chwila milczenia.
- Możecie usiąść ? - spojrzałam błagalnie na każdego z nich - muszę Wam coś powiedzieć.
Usiedli i wpatrywali się we mnie z niepokojem . Nie wiedziałam jak mam to przekazać.
- Ja . . .- głos mi drżał - podejrzewają , że . . .
- Że . . . - ponaglił mnie Lou.
- Że mam białaczkę - rzuciłam chłodno .


[Kathy]

Obudziłam się na ławce przykryta kocem. 
-Oołł... - złapałam się za głowę. - Gdzie ja jestem ? 
-W stajni "Your Happiness" - podszedł do mnie starszy pan z gorącym kubkiem. - Proszę wypij, to powinno Cię rozgrzać. - usiadł koło mnie podając mi naczynie. - Co jak co, ale mamy już wrzesień i nie jest tak ciepło. - miał rację. Dziś akurat padał deszcz i wiał wiatr. 
-No tak. Dziękuję - uśmiechnęłam się i wzięłam od niego kubek biorąc łyka. - Nie przeszkadzam Panu ? 
-Jestem Dave - wyciągnął do mnie rękę. 
-Kathy - uścisnęłam ją. 
-Nie przeszkadzasz. Z resztą smutno mi tu samemu  siedzieć. Żona w domu musi zająć się dziećmi a ja muszę zarabiać na rodzinę. 
-Ah, to teraz będzie Pan miał towarzystwo. No tak, trzeba z czegoś żyć....
-Oh, proszę mówmy sobie po imieniu - szczerze ? polubiłam tego starszego Pana. Rozwala mnie swoją energią i miłością do życia.
-No dobrze - uśmiechnęłam się i wzięłam kolejny łyk gorącej herbaty. - A jak ma na imię pańska żona ? 
-Rose.
-Piękne imię... - A dzieci ? 
- Victoria, Martha, Daniel i Felix
-Oooo., to się nie nudzisz w domu - zaśmiałam się. 
-No nie nudzę się. - też się zaśmiał. -Victoria i Daniel są już dorośli. Mam już 4 wnucząt. Martha chodzi do 3 gimnazjum, a Felix do 2 liceum. 
-No to tylko pogratulować. 
-Dziękuję. No dobra czas wziąć się do pracy. Jak byś czegoś potrzebowała daj znać. - wstał i poszedł. Teraz miałam czas na przemyślenia.   


[ Louis ]

Czas mijał, a my wciąż czekaliśmy na wyniki, które potwierdzą lub wykluczą chorobę Di .
Co jeśli okaże się, że naprawdę ma białaczkę ? Jak sobie z tym poradzimy ?
Wszedł lekarz.
-Ekhym- odchrząknął - mam dla Was niezręczną informację.
- Kurwa - mruknął pod nosem Harry .
- Mianowicie - kontynuował mężczyzna - bardzo nam przykro, ale pomyliliśmy wyniki . Jest pani zupełnie zdrowa. 
- Co ?! - poderwała się z łóżka Di .
Hazz i ja doskoczyliśmy do Niej ponieważ się zachwiała . 
- Nie jesteś chora, najwyżej trochę osłabiona. Przepraszamy za wszelkie komplikacje . - ruszył do wyjścia- Jednak zostań jeszcze kilka dni w szpitalu Daisy . Tak na wszelki wypadek - uśmiechnął się na pożegnanie.
Zaczęliśmy wariować ze szczęścia . Skakać, przytulać się, tańczyć ... Naszą euforię przerwał Loczek
- Zaraz, zaraz ... Daisy ? - uniósł brew .

____________________________________________________________________________

Na prawdę przepraszamy, że tak długo rozdziału nie było, ale no wiecie szkoła.. co zrobić.. 
Przepraszamy też, że nie ma zdjęć, ale po prostu nie mogłyśmy znaleźć takich, które opisywałyby te sytuacje jakie tu są... Oczywiście postaramy napisać następny rozdział jak najszybciej ;)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

Daga i Kasia ♥

poniedziałek, 26 listopada 2012

Rozdział 13


[ Di ]

Pobiegłam do pokoju Harry'ego i zaczęłam grzebać po szufladach, znalazłam to czego szukałam . Ostrożnie chwyciłam dłonią torebeczkę z białym proszkiem, miałam nadzieję, że Hazza nie . . .
Wróciłam do siebie i wciągnęłam zawartość woreczka nosem . Po chwili mój nastrój uległ całkowitej zmianie; poczułam nagły przypływ energii i odwagi . Ruszyłam w stronę drzwi i po chwili znalazłam się na imprezie, podeszłam do rudej siedzącej na krześle
- Idziemy, mam do Ciebie sprawę - wskazałam w stronę wyjścia na basen
- Oh, umieram z ciekawości - rzuciła sarkastycznie . Zbyłam to milczeniem .
Znalazłyśmy się na świeżym powietrzu
- Czego chcesz ?
- Naprawdę jeszcze pytasz czego chcę ?! Odczep się od Hazzy szmato !
- A jeśli nie ?
- A jeśli nie to . . . - uderzyłam ją w twarz, tak że jęknęła z bólu - tak, jeśli się nie odwalisz możesz liczyć na więcej, a teraz spierdalaj - rzuciłam i weszłam do domu .
- Di ! - krzyknął za mną Lou - Unikasz mnie czy coś ?
- Nie, ależ skąd - ruszyłam w górę po schodach . Louis podążał za mną. Przed drzwiami mojego pokoju zakręciło mi się w głowie
- Wszystko w porządku ? - złapał mnie w pasie .
- Taa. . .- osunęłam się gwałtownie w Jego ramionach .


[ Lou ]

- Di ! Di ! - Potrząsnąłem dziewczyną, która bezwiednie spoczywała w moich ramionach - Liam ! Harry ! Ktokolwiek ! - wydusiłem błagalnie . Nagle z pokoju Kathy wybiegł Harry i jakaś dziewczyna. 
- O kurwa !- krzyknął Hazza - Co się stało ?! 
- Nie wiem - prawie płakałem - Ona tak zwyczajnie zemdlała . 
- Nat, dzwoń po pogotowie !  - dziewczyna wyciągnęła telefon i odeszła kilka kroków . 
- Di ! - błagałem- Obudź się . 
- Karetka już jedzie . 
- Co mam z Nią zrobić ?! - spytałem . 
- Wynieśmy Ją na zewnątrz - rozkazała blondynka. 

***

- Jej stan jest stabilny - usłyszałem od niskiej kobiety po czterdziestce  - nie znamy jeszcze dokładnej przyczyny ataku, ale najprawdopodobniej była to reakcja na jakiś środek chemiczny . Czy wiecie skąd dziewczyna mogłaby mieć dostęp do narkotyków ? 
- Nie, nie wiemy. W naszym domu nikt nic nie bierze i nie ma zamiaru. Jesteśmy zdecydowanie przeciwko temu. Może ktoś jej to zaproponował no i wzięła. Nie mam pojęcia jak to mogło się stać... - próbowałem powstrzymać się od łez, które coraz mocniej napływały mi do oczu. Widziałem jak Harry jest strasznie przejęty tą całą sytuacją. No tak jak my wszyscy, ale on był taki... przestraszony ?


[Kathy]

 music
Musiałam to zrobić, po prostu musiałam. Nie miałam innego wyjścia. Oczywiście mogłam tam zostać i każdego dnia patrzeć na Zayn'a i udawać, że nic się nie stało, ale ja taka nie jestem. Nie potrafię trzymać w sobie emocji, które mną majtają. Duszę się jeśli ich nie wywalę na zewnątrz.A to czasami daje ujemny rezultat. 
Kazałam taksówkarzowi jechać do stajni. Zawsze konie pozwalały mi się wygadać i uspokoić. Miałam zamiar tam kilka dni zostać, ale po wielu przemyśleniach i postanowieniach wrócić.
-Dziękuję.. - dałam kierowcy należyte pieniądze i zbierałam się do wyjścia z pojazdu. 
-Coś poważnego się stało ? - zapytał, gdy wysiadałam z taxówki. 
-Nie nic... - chyba wiem dlaczego spytał. Mój tusz z rzęs pospływał na niemalże całą twarz. Wyglądałam okropnie. Ale nie obchodziło mnie to za bardzo... 
Kilka kroków i znalazłam się w stajni, która nosiła nazwę: " Your Happiness "  trochę dziwna, ale nazwa miała rację. Te czworonogi dawały mi szczęście i ukojenie. Weszłam do środka. Wewnątrz jeszcze ktoś pracował. 
-Już nie czynne .. - powiedział starszy pan zamiatający korytarz. 
-Wiem, ale przepraszam mogę tu dziś przenocować ? - zapytałam nieśmiało. Odwrócił się i popatrzył na mnie. Odruchowo upuścił szczotke. Rozeszło się echo.
-Dziecko drogie, co Ci się stało ? - szybko podbiegł do mnie.
-Nic, tylko pewna osoba mnie bardzo zraniła... - zaczęłam płakać. 
-Nie płacz. Może zabiorę Cię do domu, napijesz się ciepłej herbatki z moją żoną, co ? 
-Nie, dziękuję. Wolałabym tu zostać..
-Proszę, zostań tu ile chcesz. Jutro tu znowu będę. 
-Dziękuję.. - podałam mu dłoń a on ją uściskał. 


[Niall] 

Jest już 3 w nocy. Nie jestem pijany, a kręci mi się w głowie. No dobra, może coś tam wypiłem ale przynajmniej pamiętam wszystko z tej imprezy, która jeszcze trwa. Do tej pory widziałem się tylko z Liam'em i Zayn'em, który nie wie co robi. 
-Stary ! Ogarnij się ! Idziemy na górę. Dla Ciebie to koniec imprezy. - podszedłem do Zayn'a, który tańczył z Rebecą. 
-Nie. Ja jeszcze nie skończyłem.. - wymówił te słowa, które ledwo co zrozumiałem. 
-Tak, skończyłeś. - wziąłem kupla za ramię i poprowadziłem do jego pokoju. O dziwo nie sprzeciwiał się  temu co robię. - Masz tu leżeć i się nie - nie musiałem dalej mówić. Zasnął. 
Wyszedłem z jego pokoju, delikatnie zamykając drzwi. 
-Gdzie jest Kathy, Di, Hazza i Lou ? - podbiegł do mnie zadyszany Liam, opierający się o ścianę. 
- Nie wiem, też ich szukałem. Może wyszli na spacer czy coś ? 
-Wiesz co Niall ? Jak ty coś palniesz, to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. O tej porze na spacer ? - pukał się w czoło. 
-No co ? Jestem głody... nie myśle trzeźwo. - zrobiłem smutną minę. 
-Tu nikt nie myśli trzeźwo. Chyba trzeba zakończyć już tą imprezę, co ? 
-Masz rację, ale może najpierw poszukamy przyjaciół ?
-Okej. Dobra zadzwonię do Louis'a. - pokiwałem tylko głową, na znak , że to dobry pomysł. 
-Weź na głośnik.
-Wiem. - Przyjaciel wybrał numer i po kilku minutach odezwał się głos w słuchawce.
-Halo ? Coś się dzieje ? - zapytał Lou z drżącym głosem.
-To my chcielibyśmy wiedzieć co z wami się dzieje. Po całym domu z Niall'em Was szukamy. Gdzie was do cholery wcięło?  
-Kathy, nie wiem gdzie jest. 
-A reszta i Ty ?
-My... znaczy.. ja i Harry jesteśmy w szpitalu. 
-CO ? ! - powiedzieliśmy równocześnie. - Co wy tam robicie ? !
-ymmmm.. noo.. Di musieliśmy tam zawieźć..
-Po co ? 
-Ponieważ zemdlała. 
-A lekarz co na to ? 
-To reakcja na to, że wzięła narkotyki...
-NARKOTYKI ? ! Skąd ?!
-To musiało się stać u nas w domu...
-ALE SKĄD U NAS W CHACIE NARKOTYKI ? ! JA PIERDOLE CO SIĘ TU DZIEJE ! - Liam trzymał się za głowę, przekazując mi do ręki swój telefon.
-Nie wiem. Rano powinniśmy być. Zresztą nie wiemy czy do rana jej stan się nie pogorszy... 
-Dobra, spokojnie. Zostańcie tam, a ja z Liam'em tu wszystko ogarniemy.
-Okej, Dzięki przyjacielu. A co z Zayn'em. ? 
-Lepiej nie pytaj. Teraz położyłem go spać. Opierał się, ale jest dobrze. Do rana będzie nieprzytomny.
-Dobra, muszę kończyć. Lekarz przyszedł. Narazie. 
-Pa. - rozłączyłem się i podałem komórkę Liam'owi, który siedział na podłodze oparty o ścianę. 
-Masz. - wziął go. - Zakończmy już tą imprezę - podałem mu rękę żeby mógł wstać. Uścisnął ją i się podciągnął. 
-No to chodźmy... - powiedział do mnie z lekkim uśmiechem.    

   

[ Di ]


Leżałam w szpitalnym łóżku ślepo wpatrując się w drzwi, które nagle się otworzyły. Stał w nich nieznany mi chłopak z nożem w ręce . 
- Kim jesteś ? - zapytałam przerażona . 
- Ważniejsze kim Ty jesteś - syknął w odpowiedzi - zamierzasz im w koncu powiedzieć !? 
- Nie ! - krzyknęłam, a On się na mnie rzucił - Zostaw mnie ! 
- Musisz umrzeć ! 
- Nie mogę ! Wszystko im powiem ! Powiem  !
Odsunął się ode mnie i wybiegł z sali . 



[ Harry ]

Di lekko się poruszyła, jej drobne dłonie zacisnęły się w pięści . Zaczęła krzyczeć jak opętana. Nie wiedziałem co robić. Lou poszedł po coś do picia . Zawołałem pielęgniarkę .
- Co się z Nią dzieje ?? 
- Ma jakiś zły sen . Jesteś jej chłopakiem ? 
- Co ? Nie , jej przyjacielem . 
- Dobrze, a więc chodź tu i mów do Niej - spojrzałem na nią z dziwieniem, ale zrobiłem to o co prosiła, 
- Di, już dobrze . Uspokój się . Wszystko będzie w porządku - głaskałem ją po włosach . Nagle do sali wpadł Tommo . 
- Co jest ?! 
- Coś Jej się śni . Chodź tu i pomóż - jęknąłem błagalnie .
Złapał dłoń dziewczyny i zaczął mówić jak bardzo Ją kocha. 
- Louis ?
- Tak Harry ? - nie odrywał od niej wzroku . 
- To moja wina . 
- Co ?! - spojrzał na mnie. W tej samej chwili Di się uspokoila.
- To moja wina ! Te narkotyki były moje ! 

_____________________________________________________________________________
Na prawdę przepraszamy, że tak długo nie było rozdziału ale no wiecie.. brak czasu...
Jest krótki to fakt, ale bardzo dużo się nad nim napracowałyśmy. Następny rozdział będzie dłuższy i o wiele więcej akcji ;)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ 


Daga i Kasia ♥

poniedziałek, 12 listopada 2012

Rozdział 12

[Kathy]

 Nie mogłam nadal w to uwierzyć, że jest tu ze mną Natalie. Tak bardzo za nią tęskniłam. No i za pozostałymi dziewczynami też. Po tym jak oprowadziłam Nat po domu i opowiedziałam jej wszystko co się tu wydarzyło, podeszłyśmy do baru,wzięłyśmy drinki i usiadłyśmy na kanapie w salonie, gdzie odbywała się impreza. 
-Ej, Kat to nie Zayn ? - zapytała mnie przyjaciółka .
-Taaaak, to onn.... - posmutniałam, gdy go zobaczyłam. On nie żartował, umówił się z tą "Rebcią" czy jakoś tak.. .
-Nie przejmuj się, najebał się w 4 dupy i nie wie co robi. Zaraz do Ciebie podejdzie. - pocieszała mnie.
-Jest za bardzo zajęty swoją "koleżanką". Doobra weź przestań. Potem mu przejdzie i już. A tymczasem lepiej zajmijmy się Lilly, bo ona mi się nie podoba. - wzięłam łyk drinka i spojrzałam na rudowłosą wywłokę. Przyklejała się do Harr'ego jakby miała go zaraz bzyknąć na blacie.
- No masz rację. To jaki plan ? - popatrzyła się na mnie tym swoim wkurzającym, a zarazem złowieszczym wzrokiem. 
-Natalie ! No Nat ! Przestań patrzyć na mnie TYM wzrokiem !
-No dobra. Odpuszczę Ci - zaśmiała się. 
Posiedziałyśmy jeszcze trochę i myślałyśmy .
-Mam pomysł ! - krzyknęłam. 
-Noo.. zabij mnie..
-Podejdziesz do Hazzy i się przedstawisz. Zaczniesz rozmawiać z nim o Lilly.  - byłam tak podekscytowana, że podskakiwałam lekko na kanapie. 
-W życiu ! Nie ma mowy ! - uspokoiła mnie.
-No ale weź. Nat, przecież wiem, że jak popatrzysz mu prosto w oczy to wszystko ci powie. - prosiłam ją.
-No dobraa.. Pójdę do niego. - odstawiła drinka na szklany stolik i poszła. Ja się tylko przyglądałam tej sytuacji.

[Natalie]

Zgodziłam się. Ale tylko dla tego, że chciałam się dowiedzieć czy Lilly jest na pewno jego dziewczyną. No i też dla Kathy. W końcu przyjaźnimy się od lat.
Akurat  ruda odeszła gdzieś, więc miałam szansę na rozmowę. Harry nadal nie ruszał się ze swojego miejsca - czyli baru, więc postanowiłam gdzieś go zabrać, na wypadek, gdyby Lill wróciła .
-Cześć, jestem Natalie - podałam mu rękę. 
-Heej.., a ja Harry  - uścisnął ją. 
-Może gdzieś pójdziemy w cichsze miejsce co ? - cały czas nie spuszczałam wzroku z jego oczu. Widać było w nich strach, zmieszanie. - No to co ? - dopytywałam. 
-Noo.., dobra, to gdzie ? 
-Zobaczysz - wzięłam go za dłoń i poprowadziłam do pokoju Kathy.
-Znasz Kathy ?  - spytał mnie. 
-Tak znamy się z zespołu. Ale nie o tym chciałam porozmawiać. 
-Tak ? a o czym ? - zestresował się. 
-O twojej dziewczynie ...  - gdy to powiedziałam zaniemówił. Patrzył się na mnie z takim wielkim WTF. Podeszłam bliżej do niego. Od naszych twarzy dzieliły nas małe centymetry. - Harry, widzę, że coś cię dręczy. Ona nie jest Twoją dziewczyną prawda ? - nadal patrzyłam mu się w oczy.
-ymm.... noo.. tak jakby.. - spuścił głowę w dół.
-Harry. - wzięłam go za podbródek i podniosłam mu głowę do góry. - Powiedz mi wszytko. Pomogę Ci. - uśmiechnął się lekko.
-Dobrze, to może usiądziemy ? - zapytał i pokazał palcem na łóżko.
-Okej. - wziął moją dłoń i usiedliśmy blisko siebie. - No to mów. - zaczął. To co usłyszałam po paru godzinach, tooo.. było.. przerażające. Byłam tak wkurwiona na Lilly, że chciałam teraz do niej iść i jej wpierdolić. Ale widziałam o tym dobrze, że nie mogłam tego zrobić. To by jeszcze bardziej pogorszyło sytuację.
-Masz jakiś zamiar, co z tym zrobić ? - w tym samym momencie popatrzyliśmy na siebie. Znowu nasze twarze było blisko. Ale Harry nawet nie myślał o tym żeby mnie pocałować. Był za bardzo wystraszony całą tą sytuacją. - Hm ? Masz ?
-Nie wiem, Nat. Nie wiem . Cokolwiek bym zrobił przeciwko niej to ona może wysłać te zdjęcia do prasy, a wtedy już po mnie.
W tej chwili przytuliłam się do niego. Bardzo mocno. Zdziwiłam się bo odwzajemnił go. Siedzieliśmy tak do siebie przytuleni. Popłynęła mi jedna łza. Rozpłynęła się na bluzce Harr'ego. Popatrzył na mnie. Otarł mi policzek i lekko musnął moje usta. Od kiedy tu weszliśmy pierwszy raz się uśmiechnął, i na chwilę zapomniał o wszystkim co się stało.      




[Kathy]

Siedziałam na kanapie i obserwowałam przyjaciół. Głównie to Harr'ego i Natalie, w końcu to ja ją namówiłam żeby porozmawiała z nim. Ona bardzo dobrze potrafi rozpoznać czy człowiek ma jakieś poważne kłopoty. Nie spuszczałam z nich oka, dopóki poleźli na górę. Siedziałam tak sama przez parę minut, aż swoją obecnością zaszczyciła mnie moja druga przyjaciółka z zespołu. Skąd one się tu biorą ? 
-O MATKO !! Amy ! - rzuciłam się na szyje przyjaciółce. - Co ty tu robisz ? 
-Też Cię miło widzieć, Kath - uśmiechnęła się. - Przyszłam tu z Liam'em. 
-Na prawdę ? Kiedy  się poznaliście ? 
-Aaa..., któregoś wieczoru goniły go fanki no to postanowiłam mu pomóc. - zachichotała. 
-No to ma szczęście , że Cie poznał. Nadal nie mogę uwierzyć w to, że Ty i Nat, jesteście tu. - nie mogłam się powstrzymać od nie uśmiechania się.
-Natalie też jest tu ? 
-Taaak.. tylko poszła teraz z Harry'm porozmawiać. - wzięłam ze stolika drinka i się napiłam. 
-To oni są parą ? - wybuchnęłam śmiechem. - No co ? - szturchnęła mnie. 
-Nie, nie. Oni dopiero co się poznali. Tylko wiesz jak to Nat, wyczuwa z daleka problemy i  poszła z nim porozmawiać. 
-Aaaa.. no taa - zaśmiałysmy się obie. - Ej. widziałaś ? Jest tu i Lilly.. ta jebana suka.
-No właśnie...... i to o tym poszła z nim porozmawiać. Podobno Harry z nią jest... - w tym samym momencie spojrzałyśmy na Lill szukającą loczka. - Boooże.., nienawidzę tej szmaty. Trzeba jej się pozbyć.
-Masz rację.  - zaśmiałyśmy się. Miałam zamiar zboczyć z tematu Lilly, bo na prawdę nie chciałam dziś o niej rozmawiać.
-Świetnie dziś wyglądasz ! - pochwaliłam Am. Ale na prawdę, była ślicznie ubrana . Miała na sobie świetną kreację
-Dziękuję, ty też - przytuliłyśmy się.
O matko ! Na śmierć zapomniałam złożyć solenizantowi życzenia ! Jaka ja głupia
-Przepraszam Cię Amy, ale muszę coś załatwić. Nie pogniewasz się jak zostawię Cię na chwilę samą ? - zapytałam podnosząc się z kanapy. 
-Nie no co ty, załatw co masz do załatwienia i przychodź szybko, bo się stęskniłam.
-Dziękuję. - Zmierzałam ku wyjściu na dwór, gdzie stał Niall. 
-Czeeeść , mogę na chwilkę przerwać ? - zapytałam Niall'a i Justin'a, którzy rozmawiali.
-No pewnie, mów co się stało. - uśmiechnął się do mnie. Wzięłam go za rękę i oddaliliśmy do miejsca gdzie było mniej ludzi. 
-No boo.. wieesz jaa.... taakaa.. głupia..hmmmm - widziałam jak chłopak zaczął się ze mnie śmiać.
-No mów  - poganiał mnie nie wytrzymując już ze śmiechu, że się jąkam.
-WSZYSTKIEGO NAJLEEPSZEEGO SŁOODZIAKUU !! - rzuciłam mu się na szyję i mocno się przytuliliśmy. 
-Hahhaha.. nie spodziewałem się tego - śmialiśmy się oboje. - Nie trzeba było . 
-Trzeba było, trzeba. - uśmiechnęłam się do niego.
-No dobra, jak tu stoimy to porozmawiajmy co się dzieje z Tobą i Zayn'em ?  - na te słowa posmutniałam. - No mów. 
-Nooo.. booo.. - w tej chwili zauważyłam jak Zayn całował się z Rebecą. Popłynęła mi łza. Niall zauważył na mojej twarzy, że coś jest nie tak. Odwrócił się i zobaczył to samo. 
-Kathy, tak mi przykro. - przytulił mnie z całej siły. - On jest najebany, nie panuje nad sobą.. on nie chciał tego zrobić.. - mówił do mnie jak jeszcze trzymał mnie w ramionach. 
-Ale to zrobił ! - momentalnie i szybko się od niego oderwałam i pobiegłam na górę do pokoju Di. Usiadłam na łóżku. Podciągnęłam  kolana pod brodę i oplotłam je rękami. Płakałam, cały czas. Nie mogłam w to uwierzyć, że jesteśmy ze sobą kilka tygodni, a on już mnie tak mocno zranił. Co teraz będzie ? Co ja mam zrobić ? Jak się zachować ? Tysiąc myśli przechodziło mi przez głowę.  




 [ Di ]

Dochodziła północ , impreza rozkręciła się na całego , a ja (przyznaję się ) byłam już lekko wstawiona . Zdezorientowana szukałam Kathy po całym domu , uciekła gdzieś po tym jak Malik obściskiwał się z jakąś laską . Z impetem otworzyłam drzwi do jej pokoju 
- Kath . . . - urwałam . Na łóżku siedział Hazz z Natalie , spojrzeli na mnie zmieszani - Ups . Przepraszam - już mnie tam nie było .
Szukałam dalej .
Znalazłam ją w moim pokoju przeglądającą nasze stare albumy ze zdjęciami 
- Kat , co się dzieje - usiadłam koło niej . 
- Nic , ja tylko . . . - po jej policzku spłynęła łza , spojrzała na mnie i ciągnęła - Di , to wszystko mnie przerasta. Nie wytrzymam już dłużej - rozpłakała się na dobre - Nie jestem taka silna jak wszyscy myślicie . Ja też mam uczucia ! - wybiegła , a ja za nią . Przepychała się między ludźmi aż znalazła się przed domem . Oślepił nas niewiarygodny błysk fleszy , paparazzi byli gotowi wysępić najmniejszą choćby informację z przebiegu imprezy . Cały czas za nią biegłam  . Nagle zatrzymała taksówkę , odwróciła się do mnie i szepnęła 
- Przepraszam Di . . . - wsiadła do pojazdu , a ja zostałam sama jak głupia na ulicy . Nie wiedziałam co ze sobą zrobić . Powlekłam się do najbliższego kiosku i kupiłam paczkę fajek . W drodze do domu wypalałam jedną po drugiej , make-up który przygotowywałyśmy przez godzinę zrujnowałam w dziesięć minut . 
Z pudełka wyjęłam ostatniego papierosa , delikatnie włożyłam go do ust i podpaliłam . W tym momencie z krzaków wyskoczył nachalny paparazzi i zaczął robić mi zdjęcia . Poczułam , że robi mi się słabo i zwymiotowałam prosto pod jego nogi . Było mi tak cholernie wstyd , chciałam zapaść się pod ziemię i już stamtąd nie wychodzić . 
Ostatkiem sił dotarłam do swojego pokoju , ustałam przy ścianie i osunęłam się na podłogę zanosząc się coraz większym płaczem .
Postanowiłam zrobić coś na co bym się w życiu nie odważyła. . .


***

Zayn i Harry na imprezie.


Kathy w pokoju Di.


_______________________________________________________________________

A więc znów przyszedł czas na Waszą decyzję !
Kogo wykopiemy z opowiadania ??
AMY ( dziewczynę od Liam'a) czy LILLY (rudą)
Dziękujemy za wejścia i komentarze , to dla nas bardzo dużo znaczy :)

Kasia i Daga  ;**





poniedziałek, 22 października 2012

Rozdział 11

 [ Di ]

 
- Kath . Kompletnie nie mam pojęcia co na siebie włożyć- żaliłam się przyjaciółce .
- Tak , masz rację . W końcu to nasza pierwsza impreza z chłopcami - bawiła się swoją lustrzanką - mam pomysł! - krzyknęła .
- Zaskocz mnie .
- Cóż , może pobawimy się w fotomodelki , a później sprawdzimy w czym wyglądamy najlepiej?
- Taak , myślę że to dobry pomysł - przytaknęłam i zabrałyśmy się do przeglądania naszej garderoby , a nie było tego mało .
- Przymierz to - na głowie wylądowała mi obcisła , czarna sukienka . Po chwili Kathy już zapinała mi zamek - jeszcze tylko usta - przejechała mi po ustach krwistoczerwoną szminką - Seksowniee .
Spojrzałam w lustro
- No chyba sobie żartujesz ? ! To nie mój styl.
- Masz rację , załóż  spódnicę do kostek i golf . Di , jest okazja!  Musimy wyglądać zniewalająco .
- No dobra , w takim razie co powiesz na to?  - podałam jej olśniewającą sukienkę . 
- Robisz postępy - mruknęła i puściła oczko . 
Długo przebierałyśmy różnorodne kreacje . Przymierzyłam chyba z 20 sukienek , ale myślę , że w końcu znalazłyśmy to czego szukałyśmy od samego początku.



[Kathy]


Cały czas ten sam problem. Hahah.. oh ta Di. Musi przecież olśnić Louis'a swoim wyglądem . Hah ale za to bardzo, bardzo ją kocham . Wzięłam lustrzankę i robiłam zdjęcia. No przecież trzeba mieć jakieś pamiątki z tego wyjazdu. 
-Ej, chłopaki mówili, że jakieś dwie nowe dziewczyny, które poznali mają przyjść na imprezę - mówiła Di. 
-O Bożee .. jeszcze tego brakowało.. - żaliłam się.
-A co, nie cieszysz się, że Liam i Harry znaleźli sobie dziewczyny ? 
-DZIEWCZYNY !? Hahahahha.. Tobie coś na mózg chyba padło. No może Liam ma jakieś plany co do tej dziewczyny, ale Harry ? Proszę Cię ! Hahahhahah . Tylko pewnie chce ją jeszcze raz bzyknąć !
-No może, nie wiem i nie mam zamiaru wiedzieć.  . - Di. 
No dobra, trochę po przymierzałyśmy różnych sukienek, no i wybrałyśmy . Ja założę  taki zestaw a Di niesamowitą sukienkę z przecudownymi butami.
Pierwszy raz założę buty na takim dużym obcasie. Modlę się tylko żebym się nie wypierdoliła przed wszystkimi bo będzie beka . Di zresztą też. No ale ona już na takich chodziła więc ona nie ma problemu. Ale co tam, co ma być to będzie. Jestem ciekawa kogo jeszcze zaprosili chłopaki na impreze. Wiem tylko, że ma być Justin Bieber no i my. Zeszłam na dół żeby coś zjeść bo mi strasznie burczało w brzuchu. Usłyszałam rozmowę Zayn'a. Na chwilę zatrzymałam się na schodach.
- Tak, no to przyjedziesz ? - To zajebiście, no to na razie Rebcia.
Ruszyłam dalej .
-Z kim rozmawiałeś ? - zapytałam podchodząc  do lodówki.
-Zapraszałem koleżankę na urodziny. - usiadł
-Aha. A jak się nazywa ? - zamknęłam lodówkę i zajrzałam do szafki .
-A co Cię tak zaczęło interesować moje życie co ? I to kogo zapraszam ? Wczoraj jakoś mnie olałaś i się niczym nie przejmowałaś...
-To było wczoraj. A zresztą, tak interesuje mnie ponieważ jesteśmy razem.  - położyłam na blat nutellę i zaczęłam robić sobie kanapki. Nic nie odpowiedział.
Nastała niezręczna cisza, która trwała przez kilkanaście minut.
-Zdradzasz mnie ? - zapytał.
-Co proszę ? - odwróciłam się do niego trzymając w dłoni ostry, duży nóż. - Ty się pytasz swojej dziewczyny czy CIĘ ZDRADZA !? - dopytywałam się bo nie wierzyłam w to co on powiedział.
-Tak pytam się, ponieważ ostatnio wychodzisz wieczorem coraz częściej, bez słowa i zauważyłem w twoim pokoju zdjęcia jakiegoś chłopaka. Dlatego się pytam.
-Ale to nie jest powód żebym od razu Cię zdradzała ! A nie pomyślałeś , że mam np. jakieś problemy ?! Tylko od razu zarzucasz mi takie świństwo ? ! - Ciągle patrzyłam na niego z niedowierzaniem.
- A skąd miałem wiedzieć czy masz jakieś problemy ? Cały czas myślałem, że się z kimś spotykasz ! - walnął pięścią w blat.
-Mhm.... a może tak byś mnie się zapytał, a nie od razu stawiasz diagnozę co ?!!!  -rzuciłam  nożem przed siebie. Trochę za mocno bo wbił się w ścianę.
 - KATHY ZACZEKAJ !! - wołał mnie ale ja nie zwracałam na niego uwagi.
Zayn mnie wogóle nie rozumie. Mógł by się zapytać co jest a nie tak mnie osądza. Nie jestem taka do cholery !
Wściekła poszłam do swojego pokoju i wyszłam na balkon zapalić papierosa. Zaciągnęłam się raz.
-Hah.. Rebcia.. i kto tu kogo zdradza... . - powiedziałam do siebie, zaciągając się ponownie.
Skończyłam i wyszłam. Weszłam do pokoju i walnęłam się na łóżko. Zasnęłam.         

[ Amy ]


- Amy? - w słuchawce telefonu usłyszałam Jego niepewny głos . Niesamowicie cieszyłam się , że zadzwonił , ale nie miałam zamiaru dać mu to poznać.
- Tak , o co chodzi ?
- Tu Liam , pamiętasz mnie ? - Zapytał powoli .
- Liam ? Ah , tak. - tak wiem , że to głupie się tak zgrywać , ale spróbujcie mnie zrozumieć.
- To super!  -nawet nie próbował ukryć entuzjazmu. - Mam do Ciebie pytanie .
O mój Boże! Czy On ma zamiar zaraz  . . . NIE , NIEMOŻLIWE .
-Niall , mój kumpel z zespołu , ma dziś urodziny . Pytanie brzmi ; Czy nie chciałabyś mi towarzyszyć podczas dzisiejszej imprezy ? - A jednak! 
- Dziś ? Jasne , z przyjemnością - uśmiech nie schodził mi z twarzy .
- Super! Podaj mi adres , przyjadę po Ciebie o ósmej .
- Adres ? - zrzedła mi mina  - Może spotkamy się tam gdzie wczoraj ?
- Ale Amy  . . .
- Tam gdzie wczoraj . O ósmej -rozłączyłam się .
Nie miałam zamiaru podawać mu mój adres . W każdym razie nie teraz . Chciałam , żeby polubił mnie za moją osobowość .
Weszłam do salonu
- Tato , idę dziś na urodziny do Niall'a Horana.
- To ten uroczy Irlandczyk z One Direction ? To Wy się znacie?
- Niezupełnie , Jego przyjaciel z zespołu mnie zaprosił .
- Potrzebna Ci podwózka ? Kazać wyczyścić limuzynę?
- Nie, nie. Spotkam się z Li przy spalonym magazynie .
- Kotku , czy to następny chłopak , któremu nie powiedziałaś kim jesteś?
-Zrozum, że chcę być lubiana jako JA, a nie jako córeczka znanych rodziców- spojrzał na mnie z wyrzutem - Tatoo.
- Lubisz tego chłopca ?
- Tak , bardzo mi na Nim zależy , a więc proszę Cię. . .
- Amy , powiedz mu .
- Dobrze , zrobię to na imprezie .
- Moja córeczka - uśmiechnął się dumnie - a tymczasem idź się stroić .Musisz wyglądać zjawiskowo!

[ Natalie ] 


Siedziałam przy jednym ze stolików na imprezie Niallera i powoli sączyłam szampana . Nie znałam tu nikogo poza solenizantem . Miała być tu też Kelly ,ale się rozchorowała . Zostałam więc sama .Specjalnie na tę okazję założyłam świetną sukienkę z zajebistymi butami. Goście dopiero się schodzili , a najważniejszej osoby nadal nie było . Co chwilę zerkałam w stronę drzwi , próbowałam oswoić się z myślą , że będę imprezowała z ludźmi z wyższych sfer . Znów podniosłam wzrok znad kieliszka . Ujrzałam chłopaka mniej więcej w moim wieku . Wyglądał tak , że mógłby zawrócić w głowie każdej kobiecie na tej sali . Wiesz , burza brązowych loczków , nieziemski uśmiech i dołeczki w policzkach .  Na pewno był to któryś z członków zespołu Horana , ale jak On miał na imię ? Patrzyłam na Niego rozmarzona przez dobre pół minuty i patrzyłabym jeszcze dłużej , ale coś sprawiło , że mój uśmiech zniknął . Właściwie , był to KTOŚ .  Jakaś ruda laska w obcisłej skórzanej kiecce podeszła do chłopaka i wpiła się w Jego wargi   . Zmierzyłam ją wzrokiem . Wyglądała jakby za chwilę miała zamiar tańczyć na rurze . Odwróciła głowę w moją stronę . LILLY!  To ta wywłoka zniszczyła nasz zespół . Byłyśmy tak zgrane . . . Ile ja bym dała by znowu zobaczyć chociaż jedną z dziewczyn . Kątem oka dostrzegłam , że nie tylko ja przyglądam się rudzielcowi ze zdziwieniem . Nie wierzyłam własnym oczom
- Kathy! - zerwałam się na równe nogi .
- Nat? - spojrzała na mnie i po chwili biegła w moją stronę aby mnie uściskać - O Boże, ile ja Cię nie widziałam . Tak bardzo się stęskniłam! 
- Tak , ja też ! Ale świetnie wyglądasz !
-Ty też ! Jak zwykle zresztą. -
-Ale chyba mamy na głowie poważniejszą sprawę. - Natalie.
- Masz rację- spojrzałyśmy na wiewiórę - Co ona robi z Harry'm ?
- A więc to Harry ?
- Tak , a o co ?
- Niezły jest , szkoda że ma dziewczynę. . . - westchnęłam.
- DZIEWCZYNĘ? ! Chyba sobie kpisz . - wybuchnęła śmiechem  - nie będzie się zadawał z taką wywłoką . Idziesz się przedstawić .
- Czemu jesteś tak pewna , że mnie polubi?
- Bo z Nimi mieszkam .
- Co? !
- Mieszkam  z Nimi . Idziemy Nat  .


[ Di ]

- Co to za dziewczyna ? - głos Lou wyrwał mnie z zamyślenia  
- Która ? - spytałam nieprzytomnie .
- No ta - wskazał palcem na rudowłosą pannę - koło Hazzy . 
- To jest . . . No nie - ruszyłam w stronę pary .
- Hej - rozpromienił się Harry .
- Hej - odrzekłam loczkowi i spojrzałam na rudzielca - Lilly . 
- Wy się znacie ? - Wyglądał na serio zdziwionego .
- Miałyśmy przyjemność - rzuciła Lill nie spuszczając ze mnie wzroku . 
- Ty to nazywasz przyjemnością ?! Harry dlaczego ona tu jest ? - nawet na Niego nie spojrzałam . 
- To jest ... ten. . . no . Moja partnerka - wydukał . 
- Żartujesz , tak ? 
- Nie , nie żartuje ! Pozwól , że odejdziemy - pociągnęła chłopaka za rękę i ruszyła, zaciągnęła Go do baru . W ich stronę ruszyła Kathy z . . . Natalie ?! Jak to możliwe ? 
Kath śpiewała z Nią w zespole . W POLSCE ! Jakim cudem wszystkie zebrały się  na . . .
- Co tam Di ? - podskoczyłam i odwróciłam się na pięcie 
- Amy ?!

***
Niall. 

Di jak przymierzała różne kreacje.
Kathy jak przymierzała inne sukienki.
Kathy bawiąca się lustrzanką.

Natalie 

Di i Kathy ♥



____________________________________________________________________________
No i jest kolejny rozdział :) . Następny powinien pojawić się szybko :* 
Dziękujemy za komentarze, ale nadal za mało ich jest :c
A więc następny rozdział dopiero jak bd 10 komentarzy ;>

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Daga i Kasia :>



czwartek, 18 października 2012

Rozdział 10

[Amy]

Jak każdego dnia wyruszyłam na spacer wąskimi alejkami Londynu . Od rana miałam przeczucie , że coś ważnego się wydarzy . Zbliżając się do centrum usłyszałam głośne piski , zupełnie jak na koncercie JLS . 
Postanowiłam sprawdzić co się dzieje . Wychylając głowę za mur zobaczyłam chłopaka , który uciekał przed grupką dziewczyn . Nie myśląc długo chwyciłam Jego dłoń , przyparłam do muru i zakryłam mu usta . 
Czekając , aż wszystko ucichnie przyjrzałam się mu . Zmierzwione i potargane kosmyki szatyna uroczo okalały Jego twarz . Nie spuszczał ze mnie wzroku . W pewnej chwili poczułam , że się rumienię . Odkryłam mu usta , a  On się uśmiechnął . Kurwa , jaki On ma uśmiech . . . 
Dobra ogarnij się ! Wzięłam go za rękę i prowadziłam go do miejsca, w którym mogłam wszystko przemyśleć i odnajdywać tam spokój. 






[Liam]


Było już późno, a Louis powiedział, że będziemy mogli wrócić do domu tylko jak zadzwoni.
-Ciekawe co ja mam robić ? - powiedziałem do siebie. Szedłem tak przez uliczki Londynu i nic. Żadnej żywej duszy. Nikogo nie było. 
-No nie, jeszcze tego mi brakowało. - pomyślałem i zrobiłem facepalm. Gdy już chciałem wychodzić z niej, nagle usłyszałem tłum piszczących dziewczyn biegnących w moją stronę. Co miałem zrobić ? Uciekałem . Biegłem jak najszybciej. Pomiędzy domami i uliczkami. Nagle ktoś mnie pociągnął za rękę i przyciągną do muru zatykając mi usta ręką. Wpadłem w małą, mało zauważalną uliczkę. Nie wiedziałem tej osoby. Bo było za ciemno, ale byłem pewny, że to dziewczyna. Pierścionek z napisem love na dwóch palcach i pomalowane paznokcie na ciemny kolor wszystko wyjaśniały. Jeszcze przez chwilę tak staliśmy. Czułem , że dziewczyna przygląda mi się uważnie. Delikatnie zdjęła z moich ust dłoń. Szliśmy dalej, wąskim przejściem. Dotarliśmy do niemałej posesji. Na środku stała duża fontanna, a koło nich ławki i parę roślin w doniczkach. Stały również dwie, duże lampy, które oświetlały całą posesję. 
Dziewczyna miała na sobie krótkie, dżinsowe spodenki z paskiem i ciemnymi rajstopami. Bluzkę za to miała luźną, jasno brązową, wkasaną do spodenek. Na szyi powieszone dwa, długie naszyjniki z krzyżami. Parę pierścionków i okulary. Włosy miała długie, gęste, pofalowane. Kolor ich był w dwóch odcieniach. Na górze wraz z grzywką na bok miały kolor brązowy, a na dole takie jakby bordowe.
-Dzięki za uratowanie - uśmiechnąłem się i wyciągnąłem w jej kierunku rękę. Ona nic nie odpowiedziała. Tylko się szeroko uśmiechnęła i powoli odchodziła ode mnie.
-Ej, poczekaj. Jak się nazywasz ? - odruchowo chwyciłem ją za ramie. Odwróciła się i powiedziała:
-Amy. Nie masz za co dziękować. Cała przyjemność po mojej stronie - puściła mi oczko, uśmiechając się przy tym. I poszła sobie. 
O Boże, jaki ona ma piękny uśmiech. a jej oczy.... Dobra Liam ogarnij się. Nie znasz jej. Tylko ci się podoba. - Moje myśli były dziwne. Naprawdę. 
Zadzwonił mój telefon. Okazało się, że to Lou. Kazał mi natychmiast wracać do domu. Był zdenerwowany i krzyczał. Ciekawe co się stało...

[Louis]

Siedziałem sobie z Di, było tak romantycznie, miło i zabawnie. Nagle po całym domu rozległ się dzwonek do drzwi i nerwowe walenie. Otworzyłem je i zacząłem tego żałować. Widok jakiegoś kolesia i obitego Harrego mnie w środku zabił.
- Yyyy... o co chodzi do cholery ?! - nie wiedziałem co się dzieje.
-Przepraszam, ale oto ten Pan zaczął się przystawiać do każdego w klubie. Musiałem interweniować.- tłumaczył się.
-No dobrze, proszę wejść i położyć go tu na kanapie. - wskazałem miejsce. - Ale skąd Pan wiedział gdzie go przyprowadzić ?
- Powiedział mi, jak jeszcze był trzeźwy, dosyć.
-No dobrze. Bardzo dziękuję za to co Pan zrobił - wyciągnąłem w jego kierunku swoją dłoń. On ją ucisnął i powiedział :
-Nie ma za co, ale następnym razem niech, Pan go przypilnuje.
-Następnego razu nie będzie - popatrzyłem na Harrego z wściekłością.
-Dobranoc - oznajmił.
-Dobranoc i jeszcze raz dziękuję. - koleś z klubu był już przy wejściu, gdy nagle się odwrócił i powiedział:
-A zapomniałbym, pański kolega ma zakaz przebywania w naszym klubie.
-Dobrze. - tym razem wyszedł.
Usiadłem na kanapie obok loczka i rzekłem:
-Co ty narobiłeś Harry ? Co ? - siedziałem tak parę minut nadal wkurzony na niego, bo dobrze wiedział, że Niall ma jutro urodziny a on odstawia takie cyrki. Postanowaiłem zadzwonić do wszystkich, których poprosiłem o wyjście z domu tego wieczoru. Pierwszym na liście znalazł się Liam potem Niall, Kathy i Zayn.
Kilka minut i się zjawili. Zadawali dużo pytań, odpowiedziałem im na nie i kazałem aby poszli już spać, bo jutro ważny dzień. Jak powiedziałem tak zrobili. Ja tymczasem wróciłem do Di, która już wogóle nie reagowała. Spała  jak zabita przy basenie. Postanowiłem zabrać ją do środka i położyć do łóżka. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem tam, gdzie miałem taki zamiar. Delikatnie położyłem ją i pocałowałem jej usta. Wyszedłem i sam poszedłem spać.     


[ Niall ]

- Niall ! Kurwa ! - krzyk Di wyrwał mnie ze snu .
- Co jest ? - zapytałem zaspanym głosem .
- Twoje urodziny kurwa są ! - podbiegła do łóżka , zerwała ze mnie kołdrę i spojrzała wyczekująco
- No co ?
- Może byś wstał ?
- Po co ?
- No nie wiem ? Bo mamy dużo roboty ?
- I tak nikt nie przyjdzie . . .
- Właściwie masz rację . Niall Horan , członek znanego na całym świecie boybandu One Direction nie jest wystarczająco popularny , aby przyjść na jego urodziny .
- Sarkazm wyczuwam .
- No właśnie . Więc podnoś dupę , ubierz się i złaź na dół .

[ Di ]

Wszyscy oprócz mnie i Horana jeszcze spali . Zaparzyłam kawę i czekałam w kuchni na Irlandczyka . Na stole porozkładane było pełno kartek ; lista gości , menu , harmonogram  . . .
- Kobieto , zlituj się . Jest 6 rano - podszedł do mnie Lou i delikatnie cmoknął mnie w usta .
- Nie w kuchni . Tu się je - usłyszeliśmy marudzenie Niallera  - Okeej , to po co mnie tak wcześnie zerwałaś z łóżka ?
- Naprawdę nie rozumiesz ?? - pokręcił głową- Masz urodziny , trzeba wszystko zorganizować .
- No dobra , ale mamy od tego ludzi - zgromiłam Go spojrzeniem  - Już siedzę cicho .
- No właśnie . O 10 zacznę dzwonić do ludzi  , o 11 macie przymiarkę stroi . Dacie radę ?
- Postaramy się - odpowiedzieli zgodnie .

***

- Dzień dobry , dzwonię w imieniu Niall'a Horana . Mogłabym rozmawiać z Justinem ?
- Już łączę - odpowiedziała mi kobieta . Trochę się denerwowałam bo w sumie miałam rozmawiać z samym JUSTIN'EM BIEBEREM ! 
- Halo ? - usłyszalam w słuchawce głos JB . 
- Hej Justin , dzwonię w imieniu Niall'a z One Direction . 
- Hej , o co chodzi ? 
- Nialler ma dziś urodziny i chciałam zapytać czy na 100 % będziesz ?
- Jasne , dostałem zaproszenie . Coś się zmieniło ?
- Nie , nie , wszystko w porządku . To do zobaczenia ?
- Do zobaczenia . 
Rozłączyłam się , a serce biło mi jak szalone . Pozostało mi jeszcze około 50 podobnych telefonów do największych gwiazd  . . .


[Harry]

Myślałem , że nie wstanę dziś z łóżka . Ruda miała niezłe tempo  . Jak ona miała na imię . . . 
Spojrzałem na telefon ; 6 połączeń nieodebranych . 5 od Lilly , 1 od mamy . 
Oczywiście najpierw oddzwoniłem do rodzicielki , a dopiero potem do dziewczyny .
- Halo ?
- Lilly ?
- Harry ! Dobrze , że dzwonisz . Musimy się spotkać , mam dla . . .
- Nie ! Lill , posłuchaj . Nie możemy się spotykać - nie rozumiała , że chciałem się tylko zabawić . 
- Hazz , jak to ? Wczoraj było tak fajnie , nie pamiętasz - szczerze mówiąc to nie pamiętałem - A poza tym - zmieniła ton - mam kilka pikantnych fotek . Chcesz ,  żeby ujrzały światło dzienne ? - Przyspieszyło mi tętno , szantażowała mnie . 
- Kiedy i gdzie ? - zapytałem . 
- Podobno Twój przyjaciel ma dziś urodziny . . .
- Nie , tylko nie impreza Niall'a  !
- O taaak . Impreza  Niall'a . Powiesz ,  że jestem Twoją dziewczyną . Rozumiesz ?
- Tak - rozłączyła się. 
Wjebałem się w niezłe gówno . 

***

- Co Ty odpierdalasz Styles ?! - rzucili się do mnie Zayn i Lou . 
- O co Wam chodzi ? 
- Już nie pamiętasz jak wróciłeś  do domu ?
- Yyyy . . . Nie ? 
- Przyprowadził Cię właściciel klubu  . Byłeś nieprzytomny !!! - krzyczał Tomlinson . 
- Spokojnie panowie - czułem , że czas już zacząć kłamać - Byłem z fantastyczną dziewczyną . Zaprosiłem Ją nawet na dzisiejszą imprezę 
- Pierdolisz - stwierdził Zayn . 
- Nie , mówię serio . 
- Dobra , a teraz ogarnij się Styles , o 11 mamy przymiarkę stroi . 
Chłopcy mieli rację , Lilly była dla mnie niebezpieczna  , ale nie mogłem pozwolić na to , żeby dowiedieli się o mojej porażce . 

[Lilly]

- Załatwiłaś go ? 
- Taak . Zrobi dla mnie wszystko . Zagroziłam mu i dziś idę z nim na imprezę . 
- Dobra robota . Zedrzemy z niego wszystko . 
- Będzie dla nas tańczył jak kudłata , popularna małpka - zaśmiałam się . 

***

Amy

Lilly

Pijany Hazza 


Zaspany Horan 



_____________________________________________________________________________
Cześć :*
Przepraszamy za to, że tak długo nie dodawałyśmy rozdziału, no ale wiecie szkoła ...
Następny powinien się w miarę szybko pojawić, ponieważ wiemy co się za w nim zdarzy. Ale mogą zajść jeszcze zmiany.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ


  Kasia i Daga ♥


!!!
Obiecany bonus ;)

Tumblr Di : http://di-world.tumblr.com/

Tumblr Kathy : http://kathy-world.tumblr.com/

poniedziałek, 15 października 2012

Attention please !

Nowy rozdział pojawi się najprawdopodobniej jutro , a tymczasem mamy dla Was BONUS !
Będziecie mogli poczuć się jakby bardziej w miejscu akcji !
Di i Kathy będą opisywały swoje zmagania w Londynie na bieżąco . 
Znajdziecie tam rzeczy , których nie będzie tu !
Ich głębsze refleksje i mniej ważne rozwinięcia wątków . 

Linki podamy Wam już jutro !  

Love you ! heart
Kasia i Daga ;***

piątek, 21 września 2012

Rozdział 9

                                                                    [ Niall ]

- A więc chcesz pozbyć się nas dziś wieczorem i ja mam Ci w tym pomóc , tak ? - spytałem Lou .
- Dokładnie , a więc ?
- I oferujesz mi , że upieczesz tort urodzinowy na jutro ?
- Tak - przytaknął .
- Nie .
- Ale dlaczeego ? - zaskowytał .
- Tort zamówisz , chcę jeszcze trochę pożyć .
- Okej ! Dzięki Nialler ! Jesteś wielki ! - wybiegł w podskokach z pokoju . Uwielbiam patrzeć  kiedy jest szczęśliwy jak mały dzieciak . Strasznie się cieszę , że Di spadła mi z nieba . . .


                                                                     
                                                                        [ Di ]

Wyszłam z pokoju , na schodach były poustawiane świeczki , a światła były przygaszone  . Schodząc coraz niżej okazało się , że płomyki mają wyznaczać mi drogę . Idąc jasnym szlakiem doszłam nad basen , po chwili dostrzegłam nad nim małą karteczkę . Schyliłam się po nią i odczytałam:

Odwróć się .

Wykonałam polecenie , za mną stał Louis , trzymał w rękach jedną białą różę . Powoli się zbliżając zaczął śpiewać:

Baby let me find out your secrets
Just let me in , let me show you that I keep it
Close to my heart , jump in the deep end
Just let me in , let me show you what I meaning .

Stał już naprzeciwko mnie , chwycił moje dłonie tak , że oboje trzymaliśmy kwiat .
- Di . . . - zaczął .
- Tak ?
- Wiedziałem to od chwili , w której Cię poznałem , ale nie byłem pewny czy czujesz to samo .
- Louis , ja . . .
- Nie przerywaj mi teraz - poprosił .
- Dobrze .
- Di . . . Ja Cię . . . KOCHAM .
- Louis , ja Ciebie też - wypaliłam i zarzuciłam mu ręce na szyję , On spojrzał mi w oczy i lekko musnął moje wargi .


                                                                    [ Louis ]

Siedzieliśmy przy basenie wpatrując się w niebo . Spojrzałem na moje szczęście , w blasku księżyca Jej oczy lśniły bardziej niż zwykle .
To wszystko ; Jej pełne usta , jasne włosy i jeden uroczy dołeczek w policzku , tak malutki , że mało kto go zauważał . To wszystko sprawiało , że wyglądała jak anioł , Mój Anioł  .
Obróciła głowę w moją stronę , uśmiechnęła się i oparła na moim ramieniu .
- Może pójdziemy już do domu ? - zaproponowałem .
- Nie , tu jest cudownie .

                                                                     ***

Di zasnęła na moich kolanach , postanowiłem zanieść Ją do łóżka . Położyłem się przy niej i mnie również znużył sen . Pamiętam jeszcze piosenkę , która sączyła się z głośników radio . 



[Zayn]

Było już bardzo późno, a ja szukałem po całym domu Kathy. 
-Gdzie ona się do cholery podziała ? - mówiłem do siebie.
Poszedłem jeszcze raz sprawdzić do jej pokoju czy nie zostawiła jakiejś karteczki z wiadomością czy coś, ale nic nie było.  Usiadłem na rogu jej łóżka i zacząłem oblookiwać jej pokój. Na półkach stały przeróżne zdjęcia, które przyciągnęły moją uwagę, a najbardziej zdjęcie jej z jakimś chłopakiem. Wziąłem je do reki i zacząłem się bardziej przyglądać. 
- Kto to kurwa jest ? - zapytałem sam siebie. Odłożyłem zdjęcie na miejsce i patrzyłem na inne. Były chyba z jej rodzicami. Nie było grupowego tylko same oddzielnie. Jedno było z mamą. Tylko jedno . Ale dlaczego ?  Najwięcej było z tatą i z Di. 
-Czy ja wiem o niej wszystko ? Była ze mną w 100% szczera ? Nie, nie była.
Usłyszałem jej głos dochodzący z dołu. Chciałem zostać w jej pokoju i pozadawać jej pytania, które teraz nie będą mi dawały spokoju. Przemyślałem i szybko wyszedłem trzaskając niechcący drzwiami. Pobiegłem do mojego pokoju. Usłyszałem jak otwiera drzwi do swojego pokoju więc poszedłem do niej.


[Kathy]    

 Była 21:42, wiem, że trochę za późno na deskę ale musiałam przemyśleć to wszystko co się zdarzyło. Wyszłam z domu. Weszłam na deskę i ruszyłam w stronę skate parku. Pojeździłam trochę i się zamyśliłam. Aż się chyba za bardzo zamyśliłam..
-Kurwaa ! - krzyknęłam. Wywaliłam się. Świetnie kolano zdarte... Ja pierdole czemu zawsze ja ? Czemu ? Wstałam i usiadłam na poręczy. 
-Nic Ci nie jest ? - zapytał głos za mną. Odruchowo zeszłam z niej i odwróciłam się.
-Alex ? - popłynęła mi jedna łza.
-Poznałaś mnie.. - przytulił się do mnie. Choć nie powinnam, ale odwzajemniłam uścisk. 
-Co ty tu robisz ? Skąd się tu wziąłeś ? Od kiedy tu jesteś ? - strasznie dużo pytań zadawałam. On na te pytania odpowiedział uśmiechem. Pociągnął mnie za rękę.
-Gdzie idziemy ? - zapytałam.
-Zobaczysz - posłał mi uśmiech, który uwielbiałam . Znaleźliśmy się w tym miejscu, które wielbiłam .
-Pamiętasz ? - spojrzał na mnie.
-Tak... pamiętam. To tu się dowiedzieliśmy prawdy, tu były wszystkie ważne sprawy i rozmowy, tu było nasze dzieciństwo... - przytuliłam się do niego.
-Nikt nam tego nie zabierze. - szepnął mi do ucha. Staliśmy tak przez kilkanaście minut. 
-O kurde, która godzina ? - spojrzałam na zegarek była już 23:02 a ja byłam z moim..... najwspanialszym ?.
-Muszę już iść. - posmutniał . - Ale się jeszcze spotkamy - przybliżyłam się i dałam mu kolejnego mocnego przytulasa. Wzięłam do ręki swoją deskę i poszłam. Zostawiłam go chociaż nie chciałam  kolejny raz zostawiać go samego.

***

-Już jestem ! - krzyknęłam jak wchodziłam do pomieszczenia. 
-No w końcu ! Martwiłam się - przytuliła mnie Di
-Nie potrzebnie - uśmiechnęłam się. -Trochę zmarzłam.. brrrr.. 
-Chodź zrobię ci gorącą herbatę i zjesz coś
-Okej, tylko pójdę na górę zostawić deskę .
-Dobra, ale zaraz przychodź. 
-Okej, okej.. 
Wchodziłam po schodach i przypomniały mi się wspomnienia gdy miałam te 10 lat. Weszłam do pokoju zostawiając deskę na swoim miejscu. Usiadłam na podłodze obok swojego łóżka i rozkminiałam co się przed kilkoma minutami stało. Co się stało z moim najwspanialszym ? Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi. 
-Mogę ? - usłyszałam głos Zayn'a
-Wchodź - gdy już był w pokoju uśmiechnęłam się lekko. Nie chciałam mu jeszcze o tym opowiadać.
-Gdzie byłaś ? Martwiłem się . Szukałem Cię po całym domu.. - usiadł na rogu łóżka i patrzył na mnie, lecz ja na niego nie. Chyba wyczuł, że coś jest nie tak .-Hm ? Więc co się stało i gdzie byłaś ? - dopytywał. 
-Możesz nie naciskać ?
-Mogę. Więc ? 
-Byłam w skate parku .
-O tej porze ? 
-Nie mogłam ? Chciałam przemyśleć parę spraw. 
-Słuchaj Kathy j...... - przerwałam mu. 
-Nie to ty mnie posłuchaj. Chyba nie muszę wszędzie z Tobą chodzić, chodź jesteśmy razem i nie muszę ci mówić gdzie byłam. Di o wszystkim wiedziała, więc mogłeś się jej zapytać bo ten skate park wyszedł na spontana, więc się nie czepiaj. - wybiegłam z pokoju trzaskając drzwiami. Poszłam do kuchni zjeść przygotowaną przez Di kolację.

[Harry]

Postanowiłem tego wieczoru wyjść do klubu i się zabawić. Zamówiłem taxi i kazałem jechać do najbliższego klubu. Zapłaciłem i wszedłem do środka. Pełno ludzi, a najwięcej kobiet. W pewnym sensie dobrze, a w pewnym nie. Niby coś czułem do Kathy ale nie byłem tego pewien. Niczego nie jestem pewien. Właśnie dlatego tu się znalazłem. Chciałem usiąść przy barze i się najebać. No może nie do takiego stopnia żeby musieli mnie wynosić stąd prawie nieprzytomnego, ale chciałem się upić. 
Usiadłem przy barze i poprosiłem barmankę o czystą.
-Tylko na tyle Cię stać ? - usłyszałem głos za sobą i odruchowo się odwróciłem. Gdy się obróciłem ujrzałem piękną dziewczynę. Miała długie i proste rude włosy, na twarzy kilka ledwo widocznych piegów i dosyć mocny makijaż. Jej figura była idealna. Nie za gruba ani nie za chuda, w sam raz. 
-Heh, nie na tylko tyle - posłałem jej mój szeroki uśmiech. -Może się dosiądziesz ? 
-Z przyjemnością - odwzajemniła uśmiech. -Poproszę Everclear
Gdy to powiedziała barmanka zrobiła zdziwioną minę.
-Everclear ? - powtórzyła 
-Tak
Kobieta stojąca za ladą przybliżyła się do rudej i powiedziała:
-Przecież ten produkt jest tak mocny, że sprzedaż jej w niektórych stanach jest po prostu zakazana. - ja to co z tego usłyszałem nie mogłem dowierzyć. I ona chce to pić ? 
-Aha, czyli rozumiem, że ten klub jest tak za słaby, że nie ma go tu w sprzedaży. Czyli nic tu po mnie. Wychodzę - Ruda powoli wstała i chciała już wychodzić, gdy barmanka krzyknęła, że mają ją tu tylko nikt nie może się o niej dowiedzieć. Ruda się zawróciła na swoje miejsce. Zapowiadał się ciekawy wieczór.


[Liam]

Chyba tylko ja pamiętam o jutrzejszych urodzinach Niall'a. Louis kazał nam wszystkim wyjść dziś gdzieś wieczorem, ale ja nie miałem gdzie się podziać. Zayn ZNOWU biegał jak oparzony po domu szukając Kathy, a ona gdzieś wybyła, Harry pojechał do klubu, Niall też gdzieś polazł, a Di z Louis'em będą spędzać romantyczny wieczór.
-Dobra, przejdę się - powiedziałem do siebie, i wyszedłem. 

***
Kathy.
Di i Kathy.


_________________________________________________________________________________

Cześć wszystkim :* Chciałybyśmy przeprosić za to, że tak długo nie pojawiał się rozdział, ponieważ jest szkoła i jest dużo nauki, Daga jest w 3 gimnazjum i musi się starać, a wy nie komentujecie. 
Następny nie wiadomo kiedy się pojawi.

Kasia i Dagmara ♥